Masz talent do pisania i interesują Cię problemy naszej lokalnej społeczności? Chciałbyś/ałabyś przedstawić innym swoje przemyślenia i poglądy lub też zrobić relację z ważnego wydarzenia? Napisz do nas na kontakt@naszepiaseczno.pl i zacznij współtworzyć z nami jako dziennikarz obywatelski.

Poszukiwani przez miłość - 24 czerwca

Utworzone: sobota, 8 kwietnia 2017 Źródło: Anna Jagodzińska

Rankiem Jack otworzył drzwi do pokoju Blacka kartą magnetyczną, którą wczoraj zabrał niepostrzeżenie ze stolika. Wszedł do pomieszczenia i ujrzał śpiącego Olivera przytulającego również śpiącą Anie oraz pustą butelkę po szampanie na podłodze obok łóżka.

-       Jak tam gołąbki? - spytał donośnym głosem, tak, że oboje się obudzili. - Wiecie, że zaraz przyjdą tu chłopaki. - powiedział.

-       Ale się dziwnie czuje. - oznajmiła Ania.

-       Kiedy ostatnio piłaś jakiś alkohol? - zapytał Jack.

-       Na imieninach mojego brata lampkę wina. - odparła.

-       A kiedy twój brat miał imieniny? - spytał Adams.

-       W lutym. - odpowiedziała.

-       To nie dziwie się, że masz takiego kaca. - odrzekł Jack.

-       Przecież nie wypiliśmy tak dużo. - tłumaczyła.

-       Od siódmej nie jedliśmy nic, a potem wypiliśmy dwulitrową butelkę szampana. - powiedział Oliver wstający z łóżka.

Chłopak wyglądał dużo lepiej niż dziewczyna. Jack z uśmiechem spojrzał na Olivera, który był w samych bokserkach. Ania też wstała z łóżka, ale na szczęście miała na sobie wczorajsze ubranie. Adams po chwili namysłu wyjął telefon z kieszeni i zadzwonił do kogoś.

-       Lukas ty stary koniu. - przywitał się grzecznie. - Wstawaj. Tłum fanek stoi pod twoimi drzwiami. - krzyknął, a w słuchawce dało się słyszeć łomot.

-       Jack przez ciebie spadłem z łóżka. - oznajmił po chwili Lukas.

-       Potrzebny mi twój magiczny napój. - tłumaczył się Jack.

-       Po co ci on? - zapytał ze zdziwieniem.

-       Ktoś ma niewielkiego kaca. - odparł.

-       Okej. Zaraz będę. - odrzekł Lukas.

Kilka minut później chłopak przyszedł do pokoju Olivera ze szklanką jakiegoś czerwonego napoju. Miał na sobie krótkie spodenki w kolorowe palmy i swój ulubiony top w zielono-czerwone pasy.

-       Co to? - spytała go dziewczyna.

-       Wypij. Poczujesz się lepiej. - odpowiedział z uśmiechem Lukas.

Ania napiła się łyk wywaru i od razu pobiegła do łazienki. Po chwili Oliver podszedł do drzwi i zapukał kilka razy.

-       Jak się czujesz? - zapytał.

Dziewczyna nic nie odpowiedziała i dopiero po jakimś czasie wyszła z łazienki ze spuszczoną głową.

-       Co w tym było? - spytała.

-       Kawa, papryka, mleko, sok z ogórków i mój specjalny składnik. - oznajmił Lukas.

-       Chyba na ten specjalny składnik mam uczulenie. - odparła.

-       Nie martw się. Każdy po tym wszystko zwraca. - pocieszał ją Jack.

-       Ale nie każdy ma spuchnięte usta tak jak ja. - odpowiedziała Ania.

-       Oliver ty też miałeś spuchnięte usta. - odrzekł Lukas.

-       Nawet wiem, od czego i co to za twój specjalny składnik. - odparł Oliver.

-       Ja też chyba wiem. - odparła dziewczyna.

-       Rodzynki. Kukurydza. - powiedzieli jednocześnie

-       Oboje macie racje. Mój specjalny składnik to kukurydza i rodzynki. - oznajmił Lukas.

-       Ja mam uczulenie na rodzynki. - wyjaśnił Oliver.

-       A ja na kukurydzę. Na drugi raz jak będziesz mi coś dawał, uprzedź, co w tym jest. - poprosiła go Ania.

-       A to, dlatego nie powiedziałeś mi, jaki jest drugi specjalny składnik, bo nienawidzę kukurydzy. - odrzekł Black.

-       Za to ja nienawidzę rodzynek. - odparła.

-       Ehh. Chciałem pomóc, a tylko narzekają. - wtrącił Lukas.

-       Podnieś głowę. Obiecujemy, że nie będziemy się z ciebie śmiać. - oznajmił Jack.

Dziewczyna podniosła głowę do góry, a chłopakom ukazały się napuchnięte, fioletowe usta. Niespodziewanie do pokoju wszedł Jacob. Gdy tylko zobaczył Anie, od razu zaczął się śmiać, ale pozostałym wcale nie było do śmiechu.

-       A tobie, co się stało? - zapytał, cały czas się śmiejąc.

Zdenerwowana dziewczyna wróciła do łazienki, trzasnęła drzwiami i przekręciła zamek.

-       Co ja zrobiłem? - spytał zdziwiony Jacob.

-       To, co zwykle. - odpowiedział Jack.

-       Idźcie po Alex’a, a ja spróbuje ją wywabić z łazienki. - odrzekł Oliver.

Chłopaki wyszli z pokoju, a Oliver zamknął za nimi drzwi. Wyjął ze swojej torby pęk kluczy i bokiem jednego z nich otworzył drzwi łazienki. Wtedy zobaczył Anie siedzącą na podłodze, w tym czasie reszta chłopaków opowiedziała wszystko Alex’owi.

-       Ania. - usiadł obok niej i mocno przytulił. - Nie płacz. - poprosił.

-       Wyglądam jak potwór. - oznajmiła.

-       Wcale nie. Jesteś śliczna ze spuchniętymi ustami i bez spuchniętych ust. - pocieszał ja.

-       Mówisz tak, tylko żeby mnie pocieszyć. - odparła.

-       Nie tylko. - odrzekł Oliver i złapał ją za ręce i podciągnął ją do góry, po czym otarł łzy z jej policzków i mocno przytulił.

-       Powiedz mi szczerze. - poprosiła go Ania. - Nie jestem dziewczyną z twoich snów.

-       Nie. - opowiedział. - To znaczy, nie wiem. Od kilku miesięcy śni mi się dziewczyna. Jest zupełnie inna niż wszystkie. Gdy cię pierwszy raz zobaczyłem, myślałem, że to sen. Bardzo ją przypominasz. Masz ten sam uśmiech, oczy i włosy. - tłumaczył.

-       Wiesz, że to nie ja. Możesz spotkać wiele dziewczyn podobnych do niej i do mnie. - odparła.

-       Spotkałem już cztery, ale przy żadnej nie czułem tego, co przy tobie. - wyjaśnił. - Z tobą mogę pogadać o wszystkim i wiem, że nie wygadasz tego nikomu. Przy tobie czuje się swobodnie. Tylko, gdy ciebie widzę, czuje coś, choć nie wiem, co to jest.

-       To tylko zauroczenie. - odrzekła.

-       Może tak, może nie. Ale chce, żeby trwało wiecznie. - odpowiedział Oliver i wyszedł ze smutną miną do sypialni.

Dziewczyna ruszyła za nim. Wzięła lustrzankę ze swojej torby i po chwili wyszła z Oliverem na korytarz, na którym byli pozostali członkowie The Sought.

-       Świe… - zaczął Alex, ale Ania mu przerwała.

-       Tylko mi nie mówi, że dobrze wyglądam. - powiedziała.

-       Okej, okej. - odpowiedział Alex.

-       Obiecałam, że pokaże wam Warszawę. - oznajmiła. - Ruszamy!

Cała szóstka wyszła z hotelu bez śniadania i ruszyli za Anią pod Pałac Kultury i Nauki.

-       To coś w rodzaju Wieży Eiffla? - zapytał Jacob.

-       To Pałac Kultury i Nauki. Tak zwany od Stalina. Znam parę miejsc, gdzie można zrobić fajne zdjęcia. - wyjaśniła.

-       Jakich? - spytał ją Alex.

-       Zoo, ale to dla małych dzieci, Łazienki, Zamek Królewski, a na koniec Stare Miasto. - wymieniła.

-       Jedziemy do łazienek? - zdziwił się Lukas.

-       Tak. - odrzekła z uśmiechem na twarzy.

Pół godziny później Ania zaprowadziła chłopaków do Pałacu na Wodzie zwanego Łazienkami Królewskimi. Spędzili tam cztery albo pięć godzin, a potem pojechali na Stare Miasto. Ich sielankę przerwał telefon Jacka. To był ich menedżer - Chuck.

-       Potrzebuje waszych podpisów na umowie. Koniecznie musicie przyjechać. - oznajmił.

-       Dobrze, będziemy za piętnaście minut. - odparł Jack i się rozłączył. - Ana musimy na chwile podskoczyć do Chucka, ale za chwile wrócimy. - powiedział.

-       I tak miałam spotkać się z koleżanką niedaleko stąd. - odpowiedziała dziewczyna.

-       Tylko się stąd nie ruszaj. - odrzekł Oliver.

-       Okej, okej. - uśmiechnęła się dziewczyna.

Chłopaki skierowali się w stronę hotelu, a dziewczyna pod Zamek Królewski.

-       Hey! - krzyknęła z daleka jakaś dziewczyna.

-       Łucja! Cześć! - odparła Ania i pocałowała koleżankę w policzek na przywitanie. - Nie mogę uwierzyć, że wyjeżdżasz do Hiszpanii.

-       Wiem, ja też. Nareszcie jadę do Hiszpanii. - oznajmiła Łucja.

-       Spełniają się twoje marzenia. - uśmiechnęła się Ania. - Kiedy masz wylot? - zapytała.

-       O dziewiętnastej z Okęcia. - odpowiedziała.

-       Zdążysz, jest wpół do czwartej? - spytała Ania.

-       Tak. Chciałam się jeszcze z tobą pożegnać. - odparła Łucja i mocno przytuliła się do koleżanki.

-       Ale dzwoń czasem do mnie. - powiedziała.

-       Obiecuje. - odrzekła Łucja.

-       No uciekaj, bo się zaraz rozpłacze.  - oznajmiła Ania.

-       Adiós.* Do zobaczenia. - powiedziała po hiszpańsku Łucja.

-       No te olvides de mí. * Nie zapomnij o mnie. - krzyknęła również po hiszpańsku Ania.

Łucja poszła w stronę postoju taksówek, a Ania wróciła do miejsca, w którym rozstała się z chłopakami.

-       No nareszcie. Myśleliśmy, że nam uciekłaś. - powiedział Jack.

-       Mamy jeszcze trochę czasu. Może pójdziemy coś zjeść. - zaproponował Jacob.

-       Na rogu jest jakaś knajpka. - odparła Ania.

Wszyscy udali się do baru, który wskazała Ania. Na szczęście w lokalu panował niewielki ruch. Tylko kilka osób siedziało przy barze, a pozostałe stoliki były zupełnie puste. Chłopaki zajęli miejsce w samym rogu na czerwonej kanapie, a Ania z Oliverem poszli zamówić coś do jedzenia. Po półgodzinie ruszyli w stronę samochodu.

-       Podwieziecie mnie pod dom? - zapytała, zanim wsiedli do auta.

-       Pewnie. - odpowiedział Jack.

Po około dwugodzinnej trasie znaleźli się pod domem dziewczyny. Trasa minęła im bardzo szybko. Nawet nie zorientowali się, kiedy byli w Piasecznie. Przez całą drogę chłopaki śpiewali piosenki, które leciały w radiu.

-       Pamiętaj, jak się umawialiśmy. Weźmiesz tylko kilka rzeczy i wracasz. - oznajmił Jack.

-       Pamiętam. - odrzekła Ania.

Dziewczyna wyszła z samochodu i weszła do domu, a jej mama zaczęła na nią krzyczeć.

-       Gdzieś ty była? Co, żeś w nocy robiła? - cały czas pytała.

-       Spokojnie byłam na koncercie, a potem spałam u Olki. - wyjaśniła.

Ania spakowała kilka ubrań na zmianę, parę baterii do aparatu, klucze i trochę oszczędności. Przebrała się z wczorajszego ubrania i wyszła z pokoju.

-       Nie czekajcie na mnie z obiadem. - powiedziała i wybiegła z domu. - Już jestem. - uśmiechnęła się, kiedy wsiadała do samochodu.

Jack ruszył, a dziewczyna wymieniła kartę pamięci w aparacie. Podróż znów minęła im na śpiewaniu piosenek. Wrócili na Stare Miasto i znów się wygłupiali i robili przy tym mnóstwo zdjęć. Do hotelu wrócili dopiero o dwudziestej pierwszej.

-       Jestem skonany. - powiedział Jack.

-       Ja to bym się jeszcze zabawił. - odparł Oliver.

-       Może pójdziemy do klubu? - zapytał Alex.

-       Dobry pomysł. - odpowiedział Lukas.

Rozdzielili się jak zwykle na korytarzu. Przygotowania do wyjścia zajęły im trochę czasu. Każdy chciał wyglądać perfekcyjnie.

-       Jeśli nie chcesz iść, to mogę zostać z tobą w pokoju. - oznajmił Oliver.

-       Nie chce im robić przykrości, ale moje usta. - odrzekła Ania.

-       Nie są już spuchnięte, tylko lekko czerwone. - odparł i namiętnie ją pocałował, ale dziewczyna go odtrąciła.

-       Nie. - powiedziała stanowczo.

-       Czemu? - zdziwił się.

-       Całujesz mnie tak, jakbym dla ciebie coś znaczyła, a jestem tylko przygodą. - odpowiedziała.

-       Skoro tak uważasz. To okej. - zezłoszczony Oliver trzasnął drzwiami od łazienki.

Chłopak wziął prysznic. A w tym czasie Jack poszedł do pokoju Alex’a.

-       Oliver się zakochał. - powiedział Jack.

-       Zauważyłem. - zaśmiał się Alex.

-       Może wreszcie coś z tego wyjdzie. - zasugerował Adams.

-       Tylko jak to zrobić, żeby Jacob i Lukas tego nie zauważyli? - spytał Alex.

-       Lukasa biorę na siebie, a Jacoba zostawiam tobie. - zaproponował Jack.

-       Okey. - uśmiechnął się Grey.

Ania postanowiła założyć krótką, granatową sukienkę, rozpuściła swoje długie, brązowe włosy i umalowała się pierwszy raz od dawna. Cały makijaż zajął jej prawie godzinę, więc naprawdę się postarała. Oliver wyszedł z łazienki już przygotowany do wyjścia i cały czas na nią patrzył.

-       Co się stało? - zapytała.

-       Nie, nic. Byłem na ciebie zły, ale już nie jestem. Wyglądasz oszałamiająco. - oznajmił.

-       Jeszcze tylko buty i możemy iść. - odparła Ania.

Dziewczyna wyjęła z torby swoje ulubione szpilki ze zdjęciami The Sought i założyła je.

-       Żartujesz sobie? - spytał.

-       Nie, to moje ulubione szpilki. - odpowiedziała.

-       Są świetne. - odrzekł i przytulił ją.

Oliver i Ania wyszli na korytarz, gdzie byli już pozostali członkowie zespołu, z wyjątkiem Jacoba.

-       To my porwiemy Anie, a ty poczekaj na Jacoba. - powiedział Jack.

-       Ale… - nie zdążył dokończyć zdania, a drzwi windy się zamknęły.

Dopiero po pięciu minutach Jacob wyszedł z pokoju. Gdy zamknął pokój, chłopaki ruszyli w stronę windy.

-       Co tak długo? - zapytał zły Black.

-       Miałem ważny telefon. - tłumaczył się Jacob. - I tak nie musisz się spieszyć, bo Ania nie lubi tańczyć. - powiedział i weszli do windy.

-       Ze mną zatańczy. - oznajmił Oliver.

-       A założymy się? - spytał Jacob.

-       Tak. - odpowiedział mu Black.

-       Jeśli wygram, zrobisz to, co będę chciał, a jeśli przegram, to ja zrobię to, co ty będziesz chciał. - odparł Ramirez.

-       Zgoda. - uścisnęli sobie dłonie, a drzwi windy się otworzyły.

-       Myśleliśmy, że wam się coś stało. - odrzekła Ania.

Cała szóstka wyszła z hotelu i wsiadła do białej limuzyny, którą zamówił Jack. Półgodziny później byli już w jednym z Warszawskich klubów. Oliver razem z Anią podeszli do baru, a Jack z chłopakami usiadł na kanapie pod ścianą. Barman podał Oliverowi dwa shoty. Dziewczyna wypiła go energicznie i pociągnęła za sobą Olivera, który prężnie wypił zawartość kieliszka i weszli na parkiet. Didżej zmienił piosenkę z szybkiej na wolną.

-       Chcesz zejść? - zapytał Oliver.

-       Nie, a ty? - spytała.

Chłopak objął dziewczynę w talii, a Ania położyła ręce na jego szyi.

-       Mówiłaś, że nie tańczysz. - powiedział.

-       Dla ciebie zrobiłam wyjątek. - uśmiechnęła się.

Oliver pochylił ją tak, że jej długie włosy szurały po podłodze, po czym wrócił do poprzedniej pozycji.

-       Co to było? - zapytała.

-       To jeszcze nic. - odpowiedział i namiętnie ją pocałował, a Jack siedzący z chłopakami i nowo poznanymi dziewczynami to zauważył.

-       Jednak mu udało. - odparł Alex.

-       Nie wierzę, przecież Ania nie lubi tańczyć. - odrzekł Lukas.

-       Współczuje Jacobowi. Ciekawe, co Ollie dla niego wymyśli. - zaśmiał się Alex.

-       Ej Jacob. - krzyknął Jack. - Patrz. - wskazał na Olivera tańczącego z Anią.

-       Znasz jakieś dobre miejsce? - spytał Oliver.

-       Na co? Na imprezę czy coś innego? - zapytała Ania.

-       Jakiś dobry klub, gdzie można się napić i dobrze zabawić. - odparł Black.

-       Klub Stereo na Nowym Świecie. - zaproponowała.

-       To jedziemy. - wziął ją za rękę i wyszli z klubu.

-       A oni gdzie idą? - spytał Alex.

-       Nie wiem. - odpowiedział Jack.

Ania i Oliver weszli do metra i po dziesięciu minutach byli już w klubie Stereo gdzie odbywały się zawody, "Kto wypije najwięcej wódki", Oliver dla żartu zgłosił Anie i siebie, po czym zaczęło się odliczanie.

-       Nie boisz się? - zapytał.

-       Nie, dlaczego? - spytała. - I tak cię pokonam. - oznajmiła z uśmiechem na twarzy.

-       Ach tak. - zaśmiał się.

Zaczęły się zawody. Pary piły duszkiem zawartość kieliszka. Po dziesięciu rundach, jako zwycięska para została Ania z Oliverem.

-       Może założymy się, kto wypije więcej? - zapytała.

-       Zgoda. - z uśmiechami na twarzach podali sobie dłonie.

Barman podał następną serię dziesięciu kieliszków. Po pierwszych siedmiu Oliver spasował.

-       Wygrałaś. - powiedział, a dziewczyna się uśmiechnęła.

Wszyscy w klubie zaczęli bić brawa, a dziewczyna się ukłoniła.           

-       Przegrany płaci. - oznajmił barman, a Oliver zapłacił za wszystko kartą.

Chłopak zaciągnął Anie na parkiet i tańczyli przez kilka minut. Dopóki do klubu nie weszli reporterzy. Oliver wybiegł z dziewczyną z klubu i skręcali w zaułki, żeby zgubić dziennikarzy.

-       Udało się. - powiedział w końcu.

-       Tak. - odrzekła, idąc z ledwością.

-       Jak ty chodzisz? - spytał, kiedy zobaczył, że dziewczyna chodzi od jednej krawędzi chodnika do drugiej.

-       Normalnie. - odparła uśmiechnięta.

Chłopak wziął Anie na ręce, a dziewczyna przytrzymała się jego szyi.

-       Czuje się jak panna młoda. - zaśmiała się.

-       Naprawdę? - spytał Oliver.

-       Tylko sukni brakuje. - odpowiedziała, a Black się uśmiechnął.

Dziewczynie dalej urwał się film. Nie wiedziała już, co się działo dookoła. Wiedziała jedno, nie była sama. Przez całą noc towarzyszył jej Oliver.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz

Naszepiaseczno - lokalna społeczność

Najczęściej czytane

ODERWANIE. Wystawa fotografii lotniczej

ODERWANIE. Wystawa fotografii lotniczej

27 października 2018 r. Konstanciński Dom Kultury zaprasza na wernisaż...

Darmowa Pomoc Prawna w Urzędzie

Darmowa Pomoc Prawna w Urzędzie

Już od listopada serdecznie zapraszamy do skorzystania z darmowej pomocy...

Zatrzymano parę podejrzewaną o dokonywanie kradzieży w galeriach handlowych

Zatrzymano parę podejrzewaną o dokonywanie kradzieży w galeriach handlowych

Policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali kobietę i mężczyznę...

Bilet Metropolitalny - zmiana godzin wydawania

Bilet Metropolitalny - zmiana godzin wydawania

Z uwagi na zmniejszające się zainteresowanie Biletem Metropolitalnym...

Spektakl - Na początku zawsze jest chaos

Spektakl - Na początku zawsze jest chaos

6 listopada 2018 roku zapraszamy na premierę teatru Expoart, podczas której...

Noc grozy na zamku w Czersku

Noc grozy na zamku w Czersku

W sobotę 3 listopada 2018 r. o godz. 16.30 szykujemy kolejną dawkę grozy!...

Dziennikarstwo obywatelskie

Zaduszki konstancińskie

Zaduszki konstancińskie

Towarzystwo Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina oraz Konstanciński...

STO lat niepodległości na płycie

STO lat niepodległości na płycie

Młodzi hip-hopowcy z Góry Kalwarii nagrali płytę z okazji 100-lecia...

Weź udział w loterii i leć w tropiki!

Weź udział w loterii i leć w tropiki!

Na jesienne smutki najlepszy jest… wyjazd w ciepłe kraje! Spróbuj...

Uzdrowisko Konstancin-Zdrój świętuje 40-lecie powstania tężni

Uzdrowisko Konstancin-Zdrój świętuje 40-lecie powstania tężni

40 lat minęło jak jeden dzień! Tak mogą powiedzieć ci, którzy pamiętają...

Dzień sąsiada w Górze Kalwarii

Dzień sąsiada w Górze Kalwarii

W najbliższą sobotę, 13 października, zapraszamy na sąsiedzkie spotkanie...