Masz talent do pisania i interesują Cię problemy naszej lokalnej społeczności? Chciałbyś/ałabyś przedstawić innym swoje przemyślenia i poglądy lub też zrobić relację z ważnego wydarzenia? Napisz do nas na kontakt@naszepiaseczno.pl i zacznij współtworzyć z nami jako dziennikarz obywatelski.

Poszukiwani przez miłość - 10, 11 i 12 lipca

Utworzone: sobota, 1 lipca 2017 Źródło: Anna Jagodzińska

10

O dziewiątej rano Natalia przyszła do domu Mateusza i szukając Damiana, obudziła ludzi leżących na podłodze. Wszyscy po uciekali do swoich domów, a Ania zamówiła taksówkę i razem z chłopakami pojechała do hotelu. Ledwo co weszli do windy i pojechali nią na siódme piętro, na którym mieli pokoje. Cała szóstka położyła się w łóżkach i od razu zasnęła. Przebudzili dopiero po pięciu godzinach z potwornym kacem. Każde z nich wypiło po półtora litra wody i znów położyło się spać.

11

Z Kielc do Łodzi jest ponad dwie godziny drogi, więc przyjaciele wstali po jedenastej i od razu pojechali do Łodzi na próbę. Organizator koncertu zauważył, że z chłopakami jest coś nie tak i zadzwonił po ich menedżera - Chucka. Mężczyzna przyjechał od razu.

-       Chłopaki jesteście pijani. - powiedział Chuck, gdy ich zobaczył.

-       Już nie. - odrzekł Jack.

-       Może troszeczkę. - odparł Lukas.

-       Nie możecie tak wystąpić. - oznajmił Chuck.

-       Możemy. - odpowiedział Oliver. - Weźmiemy coś na kaca i na dwudziestą będziemy gotowi. - dodał.

-       Po koncercie musimy poważnie porozmawiać. - powiedział Chuck i gdzieś poszedł.

Ania kręcąc się dookoła sceny zauważyła jak menedżer The Sought z kimś rozmawia przez telefon. Podsłuchała jego rozmowę. W tym czasie chłopaki dalej ćwiczyli. Próba jak zwykle trwała do osiemnastej, a po niej chłopaki razem z Anią leczyli kaca. Równo o dwudziestej zespół wyszedł na scenę i nie witając się z fanami, zaczęli śpiewać piosenki. Po dwóch godzinach, kiedy koncert się kończył, wreszcie musieli się odezwać do swoich fanów. Na szczęście Jack jako jedyny był w pełni trzeźwy.

-       Łódź. Przygotowaliśmy dla was, coś, czego dawno nie graliśmy. - oznajmił Jack.

-       "Lie to you" - dodał King.

Alex zaczął śpiewać, a po chwili dołączyli do niego chłopaki. Po skończonej piosence ukłonili się i pożegnali z fanami.

-       Przepraszamy, ale dzisiaj nie możemy się spotkać z wami po koncercie. Bardzo was za to przepraszamy. - powiedział Jack.

-       Trzymajcie się. - Alex.

Chłopaki zeszli ze sceny i tym razem nie rozdawali autografów, co bardzo zasmuciło fanów. The Sought razem z Chuckiem, Joe i Ania pojechało do hotelu i udali się do pokoju Jacka.

-       Powiedziałem. Jeden wybryk i koniec wolnego. - oznajmił Chuck.

-       Chuck uspokój się. To jeden przypadkowy kac. - odrzekł Lukas.

-       Z kim piliście? - spytał zdenerwowany. - W internecie są wasze zdjęcia. - dodał.

-       To pewnie znajomi Długiego i Śliwy zrobili nam zdjęcia, jak spaliśmy. - odpowiedział Jack.

-       Kim jest Długi i Śliwa? - zapytał przerażony.

-       Nasi przyjaciele z polskiego zespołu. - odparł Oliver.

-       Macie polskich przyjaciół? - zdziwił się Chuck.

-       Wielu. - powiedział z dumą Alex.

-       Jeszcze raz się coś takiego wydarzy, to będzie zero imprez i zero wolnego. Pamiętajcie, że w Londynie nie będzie tyle wolnego. - odrzekł Chuck.

-       W Londynie możemy robić, co nam się żywnie podoba. - oznajmił Jacob.

-       Jak chcecie. Ja się z wami nie będę kłócił. Przyśle do was Stevena. - odparł zezłoszczony.

-       Przysyłaj. - odpowiedział Jack.

-       Jesteśmy zmęczeni. - stwierdził Lukas. - Możemy już iść? - spytał.

Chuck nic nie odpowiedział. Razem z ochroniarzem The Sought - Josephem wyszedł z pokoju. Po chwili chłopaki rozstali się i każdy udał się do swojego pokoju. Po szybkich prysznicach położyli się w łóżkach i poszli spać.

12

Cała szóstka wstała po dziewiątej. Gdy zeszli na dół dowiedzieli się w recepcji, że Chuck wrócił do Warszawy. Potem poszli do hotelowej restauracji na śniadanie i kawę dla przebudzenia.

-       Nie ruszajmy się dzisiaj z hotelu. - poprosił Jack.

-       Okej. - odrzekła Ania. - Dzisiaj zostajemy w hotelu. - dodała.

-       Nie wiem jak wy, ale ja w takim razie idę spać. - oznajmił Lukas.

-       Świetny pomysł. - odparł Jacob.

-       To po śniadaniu idziemy spać. - odpowiedział Jack.

Po śniadaniu wszyscy wrócili do swoich pokoi. Większość cały dzień przespała i dzięki temu zregenerowali swoje siły. Jedynie Oliver i Ania najpierw leżeli na łóżku, przytulali, rozmawiali i wygłupiali się. A potem wyszli na spacer i wrócili wieczorem do hotelu.

-       Wreszcie byliśmy sami. - powiedział Oliver wchodzący z Anią do pokoju.

-       Twoja upragniona wolność. - uśmiechnęła się.

Chłopak podszedł do Ani i spojrzał w jej piwne oczy.

-       Kocham cię. - oznajmił i pocałował.

-       Ja ciebie też. - odparła.

-       Pojedziesz ze mną do Londynu? - zapytał.

-       Do Londynu? - zdziwiła się Ania.

-       Tak do Londynu. Przeprowadź się do Londynu. Do mnie. - poprosił, a dziewczyna zamarła.

-       Nie mogę. - odpowiedziała po dłuższej chwili.

-       Proszę. - zrobił smutne oczka, jak tylko on to potrafił. - Nie mogę znieść myśli, że za pół miesiąca będę musiał wyjechać, a ty tu zostaniesz. - dodał.

-       Będę do ciebie pisać, dzwonić nawet codziennie. - odrzekła.

-       Ale to nie będzie to samo. Nie będę mógł cię dotknąć. - położył rękę na jej policzku. - Nie będę mógł spojrzeć ci w oczka. - przez chwilę nie mrugając, patrzył w jej oczy. - Nie będę mógł cię pocałować. - złożył na jej ustach namiętny pocałunek.

-       Nie mogę tak po prostu wyjechać do Londynu. To tak jakbym poprosiła cię, żebyś został w Polsce i nie wracał do Londynu. - wyjaśniła. - Mi też jest bardzo ciężko, że cię nie zobaczę i nie przytulę. Na pewno przez długi czas.

-       Gdybym mógł, nie wyjeżdżałbym stąd. - odparł .

-       Musisz. - odpowiedziała.

-       Nie chce. - oznajmił ze łzami w oczach.

-       Wiem, że nie chcesz, ale musisz. Masz fanów na całym świecie. Wszyscy cię kochają. Masz zespół, który cię potrzebuje. Masz rodzinę w Londynie. A ja obiecuje ci, że jak tylko będę mogła, to przyjadę do ciebie do Londynu. - powiedziała, przecierając jego policzki zalane łzami.

-       Kocham cię i nie chce cię zostawiać. - odrzekł, nadal płacząc.

-       Ja ciebie też, ale to nic nie zmieni. - Ania też zaczęła płakać.

Oliver przytulił swoją dziewczynę i namiętnie ją pocałował. Para położyła się na łóżku i leżała tak cały czas przytulona, dopóki oboje nie zasnęli.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz

Naszepiaseczno - lokalna społeczność

Najczęściej czytane

Skok Na Hip Hop - relacja

Skok Na Hip Hop - relacja

Druga odsłona Hip Hop Festiwalu za nami. 8 lipca 2018 r. Targowisko Grappa...

Muzyka na skwerze – Bossa Norkah

Muzyka na skwerze – Bossa Norkah

W tym roku, aby ożywić nowo zrewitalizowany skwer Kisiela w Piasecznie,...

Muzyka na skwerze – Enerjazzer

Muzyka na skwerze – Enerjazzer

W tym roku, aby ożywić nowo zrewitalizowany skwer Kisiela w Piasecznie,...

Konkurs na Logo Gminy Piaseczno

Konkurs na Logo Gminy Piaseczno

Urząd Miasta i Gminy ogłosił konkurs na opracowanie logo i logotypu...

Bajki dla dzieci przez całe wakacje

Bajki dla dzieci przez całe wakacje

W wakacje zapraszamy na rodzinne spotkania z teatrem, czyli bajki dla dzieci...

Pyton tygrysi na wolności?

Pyton tygrysi na wolności?

W dniu 07.07.2018 r. Służba Ochrony i Ratowania Zwierząt Animal Rescue...

Dziennikarstwo obywatelskie

Wakacje z eksperymentami

Wakacje z eksperymentami

Wspólne eksperymentowanie i odkrywanie tajemnic otaczającego świata przynosi...

Wakacje z programowaniem

Wakacje z programowaniem

Celem półkolonii jest nauka programowania w formie zabawy. Podczas...

Remont placu zabaw przy Kusocińskiego

Remont placu zabaw przy Kusocińskiego

Od 11 czerwca 2018 roku rozpoczęły się prace remontowo-budowlane na placu...

Zgarnij gadżet kibica!

Zgarnij gadżet kibica!

Już wkrótce czekają nas zmagania sportowe i wielkie emocje związane z...

Wakacje Roboteco i Madlabs

Wakacje Roboteco i Madlabs

Tradycyjnie w te wakacje odbędzie się kolejna edycja półkolonii z Roboteco...