Masz talent do pisania i interesują Cię problemy naszej lokalnej społeczności? Chciałbyś/ałabyś przedstawić innym swoje przemyślenia i poglądy lub też zrobić relację z ważnego wydarzenia? Napisz do nas na kontakt@naszepiaseczno.pl i zacznij współtworzyć z nami jako dziennikarz obywatelski.

Poszukiwani przez miłość - 16 i 17 lipca

Utworzone: sobota, 22 lipca 2017 Źródło: Anna Jagodzińska

16

 

Ania znów wstała z samego rana i pomagała Oldze - jej przyszłej bratowej przygotować się do najważniejszego dnia w jej życiu. Chłopaki zgramolili się z łóżek dopiero po dziewiątej i poszli na śniadanie. Spośród tłumu dziewczyn wybrali tylko dwadzieścia i razem z nimi, Chuckiem i Josephem pojechali do kina, na kręgle, do kawiarni, a na koniec do klubu, gdzie bawili się do wieczora. O dwudziestej pożegnali swoje fanki i wrócili do hotelu. Cały zespół położył się spać, oprócz Olivera, który wymknął się niepostrzeżenie z hotelu, pod którym nadal stał tłum fanek. Wcześniej zabrał kluczyki z pokoju Jacka i pojechał jego Wanem do restauracji, w której odbywało się wesele brata Ani - Denisa i jego żony - Olgi.

-       No odbierz. - powtarzał, dzwoniąc do Ani. - No nareszcie. - Powiedział, gdy usłyszał muzykę w słuchawce.

-       Oliver nie mogę teraz. - odpowiedziała dziewczyna.

-       Wyjdź, chociaż na chwile przed budynek. - poprosił ją.

-       Ale, po co? - spytała.

-       Zobaczysz. - odparł.

Dziewczyna posłuchała go i cały czas rozmawiając z nim przez telefon, wyszła z domu weselnego. Nagle zauważyła, że Oliver się rozłączył. Schowała telefon i już miała wracać do środka, gdy nagle ktoś zasłonił jej oczy.

-       Zgadnij, kto to? - powiedziała postać.

-       Oliver. - odrzekła z uśmiechem.

-       Brawo. - uśmiechnął się. - W nagrodę dostanie pani buziaka. - oznajmił i pocałował swoją dziewczynę.

-       Co ty tu robisz? - zapytała.

-       Nie widziałem cię od wczoraj i się stęskniłem. - odpowiedział.

-       Wiesz, że muszę wrócić? - spytała.

-       Wiem. Chciałem cię tylko zobaczyć i powiedzieć dobranoc. - odparł. - No i dać buziaka na dobranoc. - dodał.

-       Kocham cię. - odpowiedziała i pocałowała swojego chłopaka.

Ania wróciła na sale, odwracając się, co chwila i patrząc na stojącego w bezruchu Olivera. Chłopak cały czas nie odrywał od niej wzroku. Gdy weszła do restauracji, wrócił do samochodu i pojechał do hotelu. Odłożył kluczyki niepostrzeżenie na miejsce i poszedł spać.

17

Ostatni goście weselni wyszli o czwartej rano. Ania pomogła państwu młodym zabrać rzeczy i razem z rodzicami pary młodej pojechali do ich domu w Korytach. Dziewczyna potem wróciła ze swoimi rodzicami do domu, a rodzicie Olgi, pojechali ogarnąć salę weselną na popołudnie. Ania położyła się w łóżku i wreszcie mogła się wyspać, spała do dziesiątej. Dziewczyna wyrzuciła brudne ubrania z torby i włożyła do niej czyste. Zostawiła też stare klisze w domu i wzięła nowe. O jedenastej razem z rodzicami pojechała pomóc przy przygotowaniach do poprawin. Po dwunastej przyjechała para młoda, a goście zaczęli się zjeżdżać godzinę później. Chłopaki z The Sought też wstali około dziesiątej. Zeszli na śniadanie, a potem wrócili do swoich pokoi. Po kilku godzinach samotnego siedzenia w pokojach zebrali się w pokoju Jacka i zaczęli się razem nudzić.

-       Co robimy? - zapytał Lukas.

-       Nie wiem. - odrzekł Jack.

-       Może by tak wcześniej jechać do Gorzowa. - zaproponował Jacob.

-       No można by było, ale nie ma Ani. - oznajmił Jack.

-       Ale ja wiem, gdzie jest Ania. - powiedział Oliver.

-       Wiesz? - zdziwił się Lukas.

-       Wiem. - powtórzył. - Byłem u niej wczoraj, jak poszliście spać. - odparł Black.

-       Byłeś u niej i nic nam nie powiedziałeś? - spytał Jack.

-       Tylko na chwile wyrwała się z wesela. A teraz jest na poprawinach, ale będziemy mogli ją zabrać. - odpowiedział Oliver.

-       Chłopaki mam pomysł. - krzyknął Lukas.

-       Jaki? - zapytał Oliver.

-       Jedźmy w to miejsce i przebierzmy się za kelnerów. Wtedy Ania nas na pewno zauważy i będziemy mogli wejść. - wyjaśnił Gray.

-       Dobre. - odrzekł Jack. - To, co jedziemy? - spytał.

-       Tak. - odparli jednogłośnie.

Chłopaki zabrali rzeczy z hotelu i się wymeldowali. Pojechali pod sale weselną. Weszli tylnym wejściem dla obsługi, ale nie spodziewali się od razu spotkać Ani.

-       Co wy tu robicie? - zapytała zdziwiona.

-       Przyjechaliśmy cię zabrać. - oznajmił Oliver.

-       Nie mogę. - odpowiedziała Ania.

-       Ania. - zawołała Olga wchodząca do pomieszczenia.

-       Cześć. - powiedzieli jednogłośnie z uśmiechem.

-       Kto to jest? - spytała Olga.

-       Wszystko ci wytłumaczę. - odrzekła Ania. - Pamiętasz, jak ci mówiłam, że cały czas byłam na koncertach The Sought. Byłam właśnie z nimi. - wyjaśniła.

-       Chwila. - spojrzała na nich. - Nie wierzę. To naprawdę chłopaki z The Sought, czy mi się śni? - zapytała panna młoda.

-       Nie śni ci się. - odparł Oliver. - Przyjechaliśmy zabrać Anie w dalszą trasę no i strasznie się za nią stęskniliśmy. Mieliśmy dopiero jutro jechać do Gorzowa, ale jedziemy już dzisiaj i chcemy, żeby jechała z nami. - tłumaczył się.

-       Nie gniewam się na was. - uśmiechnęła się. - A skoro tutaj jesteście, to może zaśpiewalibyście coś i rozruszali młode towarzystwo? - zapytała Olga.

-       Z wielką chęcią. - odpowiedział Oliver.

-       To ja wracam na salę. A Ty ich przygotuj. - oznajmiła rozradowana Olga i wyszła na salę.

-       Udało się. - uśmiechnął się Oliver.

-       Na drugi raz was wyrzucę. - powiedziała Ania.

-       Czy to oznacza, że będzie okazja na drugi raz? - spytał Lukas.

-       Możliwe. - odrzekła. - Ale teraz skoro tutaj się pojawiliście i Olga chce, żebyście zaśpiewali, to nie macie wyboru. - dodała.

-       Zagramy? - zapytał Lukas, a chłopaki pokiwali głowami, że tak. - Zagramy. - odparł.

-       Tylko, co zagracie? - spytała Ania.

-       Coś wymyślimy. Ty się o to nie martw. - odpowiedział z uśmiechem Jack. - Może "Always gold.". - zaproponował.

-       Idealnie. - uśmiechnęła się Ania. - To ja powiem Oldze, a wy się przygotujcie. - oznajmiła.

Ania wyszła na sale i podeszła do Olgi. Chwile rozmawiały, a potem wróciła do chłopaków.

-       Olga się zgodziła. - powiedziała, wchodząc.

-       Dużo jest osób? - zapytał Jack.

-       Coś około pięciuset. - odrzekła Ania.

-       Ile? - zdziwił się Lukas.

-       Dacie radę. - uśmiechnęła się. - Zapowiem was. - dodała.

Dziewczyna podeszła do kapeli i wyjaśniła, że chłopaki będą śpiewać dla pary młodej. Orkiestra zwolniła im miejsce i usiadła odpocząć przy swoim stoliku. W tym czasie chłopaki z The Sought ustawili się na scenie. Żaden z gości nie mógł uwierzyć, że to oni stoją przed nimi.

-       Panie i panowie. Dziś ze specjalną dedykacją dla pary młodej wykonamy utwór "Always gold". Cały zespół życzy wam wszystkiego najlepszego na nowej drodze życia. - oznajmił Oliver.

Zaczęli grać, a Lukas zaczął śpiewać. Cała młodzież, która była na weselu podeszła jak najbliżej sceny. Po skończonej piosence chłopaki się ukłonili.

-       Dziękujemy, że mogliśmy zagrać dla państwa i jeszcze raz życzymy wszystkiego najlepszego. - powiedział Oliver, a Ania podeszła do nich.

-       Możecie zagrać coś jeszcze? - spytała.

-       Tak. - odpowiedział Jack.

-       Jakieś życzenia? - zapytał Oliver.

-       Nie. - uśmiechnęła się. - Ale może być coś starego i nowego. - dodała.

-       Jak sobie życzysz. - odparł Lukas.

Dziewczyna wróciła do Denisa i Olgi, a chłopaki przez chwile ustalali, jakie piosenki zagrają.

-       Poproszono nas, abyśmy zagrali jeszcze kilka piosenek. Więc na początek proponujemy "Happy you came". - oznajmił Oliver.

Gdy zespół zaczął grać, a Jack zaczął śpiewać, a kilka młodych dziewczyn zaczęło ich nagrywać telefonami.

-       Teraz może coś spokojnego, więc "Soul Vacancy". - zaproponował Black i zaczęli śpiewać.

-       Ostatnio ten utwór graliśmy w Poznaniu - "Lightning" - odrzekł Oliver i znów zaczęli grać, a Lukas zaczął śpiewać.

-       Niech ta impreza nigdy się nie kończy. Dla wszystkich wielkich imprezowiczów "We own the day" - krzyknął Black i zaczęli śpiewać.

-       Znów coś spokojnego i zarazem coś nowego - "Could this be hate". - powiedział Oliver i Jack zaczął śpiewać.

-       A teraz również coś nowego - "Love You". - oznajmił Black i Lukas znów zaczął śpiewać, a chłopaki zaczęli grać.

-       I nasz ostatni utwór - "Running away from  love".  - odparł Oliver i zaczął śpiewać, a gdy skończyli ukłonili się.

-       Dziękujemy państwu. - odpowiedział Black.

Chłopaki ustąpili miejsca orkiestrze i podeszli do Ani i Olgi. Za zespołem poszli wszyscy ich fani.

-       Ciocia. Ciocia. - krzyczał jakiś chłopiec. - Czy oni są prawdziwi? - spytał.

-       Tak. - odrzekła Olga.

-       A możemy od nich autografy? - zapytał Borys - brat Olgi.

-       Mogą? - spytała panna młoda - Ani.

-       Mogą. - odparła Ania. - Chłopaki macie kolejne zadania. - oznajmiła z uśmiechem. - Wasi fani chcą autografy. - dodała.

-       Zgoda, ale musisz nam dać trochę wody, bo zaraz padniemy. - powiedział Jack.

-       Chodźcie to dam wam wodę i coś do zjedzenia. - odpowiedziała Ania.

-       Mogą usiąść tutaj. - oznajmiła Olga, a Ania się uśmiechnęła.

-        To siadajcie i częstujcie się. - odrzekła Ania, a chłopaki usiedli przy stoliku. - Tylko się zachowujcie. - dodała.

-       Ania możemy te autografy? - zapytał Borys.

-       Chłopaki chwile odpoczną i dadzą wam autografy, tylko musisz znaleźć jakieś długopisy i kartki albo ich zdjęcia, jeśli masz przy sobie. - odparła.

-       Mam. - uśmiechnął się i pobiegł do swojej mamy.

-       On ma nasze zdjęcia? - spytał Oliver.

-       Z internetu. W Polsce dziewięćdziesiąt procent dzieci i młodzieży was uwielbia, więc się nie dziw. - odpowiedziała.

-       Aha. Masz podejście do dzieci. - oznajmił Oliver.

-       To nic takiego. - odrzekła Ania.

-       Teraz nie muszę się martwić, że zostanie jedzenie. - uśmiechnęła się Olga.

-       Wybacz, ale oni pochłaniają jedzenie jak Denis, a nawet lepiej. - odparła Ania.

-       Nic się nie stało. - odpowiedziała panna młoda. - Gdzie się teraz wybieracie? - zapytała.

-       Jutro mamy koncert w Gorzowie. - powiedział Oliver.

-       To daleka droga was czeka. - oznajmiła Olga.

-       Daleka, daleka. - odrzekł Alex.

-       Alex? - zdziwiła się Ania.

-       Co? - spytał chłopak.

-       Zaczynasz chwytać polski. - odpowiedziała.

-       To przez to, że tyle czasu spędzam z Tobą. - wyjaśnił Alex.

-       Ania. Wiesz, że niedługo będziemy musieli się zbierać? - zapytał Jack.

-       Okej. Jeszcze tylko autografy was czekają. - odparła.

-       Ania. Ania. - wołał Borys biegnący do niej. - Nie mam zdjęć. - powiedział ze łzami w oczach.

-       To jak pojedziesz do domu, to weźmiesz zdjęcia i przekażesz je siostrze, a ona da mi. A ja wyśle chłopakom pocztą i odeślą mi powrotem. Może tak być? - spytała.

-       Tak. - odrzekł chłopiec. - A mogę teraz na kartce? - zapytał.

-       Tak. - uśmiechnęła się. - Przynieś kartkę i długopis. - odpowiedziała.

-       Zaraz będę. - oznajmił i razem z Olgą poszedł do mamy.

-       Dzieci cię lubią. - powiedział Lukas.

-       Nie. Zdaje ci się. - odparła.

-       Jestem. - podszedł zadowolony Borys.

-       Autografik. - odrzekła z uśmiechem Ania i podała kartkę Oliverowi. - Powiedz mi Borys, którego z nich najbardziej lubisz? - spytała.

-       Wszystkich. - odpowiedział chłopiec. - Ale najbardziej Alex’a. - dodał.

-       Chcesz z nim zdjęcie? - zapytała Ania.

-       Tak. - krzyknął rozradowany.

-       Alex, mogę zrobić ci zdjęcie? - spytała.

-       Pewnie. - uśmiechnął się King.

-       To idź do Alex’a. - oznajmiła Ania.

Borys poszedł do chłopaka, a ten wziął go na kolana. Ania zrobiła im kilka zdjęć, jak robią dziwne miny, a potem cała szóstka złożyła mu autografy na kratce i Alex oddał ją Borysowi. Zadowolony chłopiec pobiegł pochwalić się swojej mamie i tacie. Po chwili inni chłopcy i dziewczynki przyszli po autografy. W sumie chyba z trzydzieści osób ustawiło się w kolejce.

-       To, co zbieramy się? - zapytał Jack.

-       Tak. - odpowiedzieli jednogłośnie pozostali.

-       Jest po osiemnastej. - odparła Ania. - Jeszcze muszę podskoczyć do domu po rzeczy. - dodała.

-       No to jedziemy. - odrzekł Jack.

Ania pożegnała się ze wszystkimi gośćmi, a The Sought z Olgą i fanami. Wyszli z sali weselnej i samochodem Jacka ruszyli do domu Ani. Po półtorej godzinie dotarli pod dom dziewczyny. Ania przebrała się, wzięła torbę z rzeczami i wróciła do chłopaków. Trasa z Warszawy do Gorzowa Wielkopolskiego jest wyjątkowo długa. Tył samochodu, czyli Jacob, Alex, Ania i Oliver już po chwili jazdy zasnęli na siedzeniach. Po dwóch godzinach Jack zatrzymał się na stacji i zatankował samochód. Był strasznie zmęczony i zamienił się z Lukasem, który siedział na przednim siedzeniu. Teraz Lukas prowadził, a Jack mógł odpocząć. Nie wiadomo, kiedy zasnął na szybie.

Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz

Naszepiaseczno - lokalna społeczność

Najczęściej czytane

Darmowa Pomoc Prawna w Urzędzie

Darmowa Pomoc Prawna w Urzędzie

Już od listopada serdecznie zapraszamy do skorzystania z darmowej pomocy...

Zatrzymano parę podejrzewaną o dokonywanie kradzieży w galeriach handlowych

Zatrzymano parę podejrzewaną o dokonywanie kradzieży w galeriach handlowych

Policjanci z wydziału kryminalnego zatrzymali kobietę i mężczyznę...

Bilet Metropolitalny - zmiana godzin wydawania

Bilet Metropolitalny - zmiana godzin wydawania

Z uwagi na zmniejszające się zainteresowanie Biletem Metropolitalnym...

Spektakl - Na początku zawsze jest chaos

Spektakl - Na początku zawsze jest chaos

6 listopada 2018 roku zapraszamy na premierę teatru Expoart, podczas której...

Ćwiczenia obronne - zawyją syreny

Ćwiczenia obronne - zawyją syreny

W dniach 14-16 listopada, w godz. 9.00-14.00, na terenie powiatu...

Noc grozy na zamku w Czersku

Noc grozy na zamku w Czersku

W sobotę 3 listopada 2018 r. o godz. 16.30 szykujemy kolejną dawkę grozy!...

Dziennikarstwo obywatelskie

Zaduszki konstancińskie

Zaduszki konstancińskie

Towarzystwo Miłośników Piękna i Zabytków Konstancina oraz Konstanciński...

STO lat niepodległości na płycie

STO lat niepodległości na płycie

Młodzi hip-hopowcy z Góry Kalwarii nagrali płytę z okazji 100-lecia...

Weź udział w loterii i leć w tropiki!

Weź udział w loterii i leć w tropiki!

Na jesienne smutki najlepszy jest… wyjazd w ciepłe kraje! Spróbuj...

Uzdrowisko Konstancin-Zdrój świętuje 40-lecie powstania tężni

Uzdrowisko Konstancin-Zdrój świętuje 40-lecie powstania tężni

40 lat minęło jak jeden dzień! Tak mogą powiedzieć ci, którzy pamiętają...

Dzień sąsiada w Górze Kalwarii

Dzień sąsiada w Górze Kalwarii

W najbliższą sobotę, 13 października, zapraszamy na sąsiedzkie spotkanie...