Masz talent do pisania i interesują Cię problemy naszej lokalnej społeczności? Chciałbyś/ałabyś przedstawić innym swoje przemyślenia i poglądy lub też zrobić relację z ważnego wydarzenia? Napisz do nas na kontakt@naszepiaseczno.pl i zacznij współtworzyć z nami jako dziennikarz obywatelski.

Obudzić twórcze zwierzę z letargu - wywiad z Agnieszką Walczak-Chojecką

Kategorie: Aktualności Kultura
Utworzone: niedziela, 12 października 2014

Dzisiejszym wpisem spełniamy daną Wam obietnicę i publikujemy odpowiedzi na wybrane pytania do pani Agnieszki Walczak-Chojeckiej, które przesłaliście do nas w ramach konkursu pachnącego poziomkami.

Można śmiało powiedzieć, że niniejszy artykuł jest nagrodą dla uczestników naszej zabawy i swego rodzaju "wisienką na torcie" dla osoby, która zadała autorce najciekawsze pytanie, wygrywając tym samym nagrodę w postaci najnowszej książki autorstwa Agnieszki Walczak-Chojeckiej pt. "Gdy zakwitną poziomki".

Trzeba podkreślić, że to właśnie Wy, Czytelnicy daliście nam niepowtarzalną okazję i możliwość do "stworzenia" wywiadu z wyjątkową pisarką z powiatu piaseczyńskiego. To właśnie Wy poruszyliście struny, które sprowokowały autorkę do odpowiedzi, które po pierwsze zbudowały niezwykły obraz jej osoby i twórczości, ale także nieprzeciętnego potencjału, którym, nie tylko za pośrednictwem dwóch powieści, pani Agnieszka dzieli się z czytelnikami.

Jest nam niezmiernie miło, że za pośrednictwem naszego portalu macie okazję poznawać osoby, które dzięki swojej pasji rozwijają skrzydła, co więcej pokazują nam, że warto walczyć o marzenia ... i spełniać je ... 

Proszę sobie wyobrazić, że wehikuł czasu jednak istnieje i ma Pani możliwość cofnąć się do roku i miejsc, które może Pani samodzielnie wybrać; ale z zastrzeżeniem, że tylko na miesiąc. Czy skorzystałaby Pani z tej propozycji? Jeśli tak, to gdzie by Pani trafiła? I co by Pani tam robiła?

Chętnie bym skorzystała z wehikułu czasu. Zawsze bardzo ciekawiła mnie pewna rodzinna historia z początku XIX wieku. Opowiada ona o mojej praprababce, która zakochała się w przystojnym Francuzie - żołnierzu Napoleona, kiedy ten przybył na polskie ziemie.

Nie byłoby w tym może nic specjalnego, gdyby nie fakt, że moja praprababka była po ślubach zakonnych. Krewki Francuzik, że się tak wyrażę o moim przodku, wykradł piękną Polkę z zakonu i się z nią ożenił. Z chęcią spotkałabym się z praprababką, by poznać więcej szczegółów tego burzliwego romansu.

Chciałabym ją także spytać, czy uważa, że człowiek zawsze powinien kierować się głosem serca.

Książki jakich autorów Panią ukształtowały i wpłynęły na wybór niełatwej pisarskiej drogi?

To dla mnie zawsze trudne pytanie. Myślę, że bardziej niż konkretne lektury na mój wybór zawodu pisarskiego, i to po tym jak najpierw dwadzieścia lat spędziłam w dużych korporacjach, miało przeznaczenie. Trudno od niego uciec, a ja wychowałam się w domu, w którym królowała literatura. Mój tata jest pisarzem i od najmłodszych lat przyglądałam się jego twórczym pasjom. Mama też zawsze kibicowała moim artystycznym zapędom.

Jeśli zaś chodzi o literaturę, którą lubię czytać, to jest ona bardzo różna, od Gabriela Garci Marqueza, poprzez serbskich pisarzy takich jak Milorad Pavić, czy Miodrag Bulatović do tzw. literatury popularnej typu Emily Giffin.

Czy lubi Pani poziomki i z czym się Pani kojarzą?

Oczywiście, że lubię poziomki, inaczej nie nadałabym poziomkowego tytułu swojej powieści. Poziomki są dla mnie symbolem czegoś, czego się bardzo pragnie, a co jest jednocześnie bardzo kruche i nieuchwytne.

Czy najpierw powstaje książka a potem tytuł, czy odwrotnie?

W moim przypadku najpierw powstaje tekst książki, a przynajmniej jego duża część, a dopiero potem poszukuję dla opowieści właściwego tytułu. Wymyślam różne jego warianty, konsultuję je z rodziną i ostatecznie wybieram ten tytuł, który najbardziej pasuje do treści książki i jednocześnie wydaje mi się intrygujący.
Wiem, że często zdarza się tak, że tytuł proponowany przez autora jest zmieniany przez wydawnictwo i pisarz nie ma na niego wpływu, tak samo zresztą jak i na okładkę.

Ja miałam do tej pory to szczęście, że moim wydawcom spodobały się tytuły, które zaproponowałam i pozostawili je bez zmian. Konsultowali też ze mną wygląd okładki, co miało dla mnie duże znaczenie. Uważam, że wszystkie elementy książki muszą ze sobą współgrać i stanowić całość, z którą autor będzie się utożsamiał.

Czy była Pani w Ajutthai?

Tak, odwiedziłam to niezwykłe miasto podczas mojej pierwszej podróży do Azji.

Ajutthaja to dawna stolica królestwa Tajlandii, w której oprócz pięknych zabytków znajduje się niezwykłe drzewo. Oplata ono grubymi korzeniami rzeźbę - kamienną twarz. Nie chcę zdradzać, czyje to oblicze, bo mam nadzieję, że użytkownicy portalu naszepiaseczno.pl zechcą przeczytać moją debiutancką powieść, wydaną w zeszłym roku pt. "Dziewczyna z Ajutthai" i wtedy wszystko stanie się dla nich jasne.

Co zrobić, by pracując w korporacji nie zabić swojego kreatywnego ja?

Nie ma chyba na to jednej prostej recepty, ale na pewno warto pielęgnować w sobie kreatywność. Przecież nigdy nie wiadomo kiedy nasze uśpione twórcze zwierzę, obudzi się z letargu. A gdy to już zrobi, może zażądać od nas zmiany życia o 180 stopni. Tak było w moim przypadku, więc warto być na to gotowym.

Jeśli to możliwe, dobrze jest wykorzystywać w zawodowym życiu swoje artystyczne talenty. Mnie na przykład w wieloletniej pracy w marketingu przydawała się bujna wyobraźnia, chociażby przy tworzeniu strategii marketingowej, czy też reklam. Umiejętności literackie wykorzystywałam przy pisaniu i redagowaniu firmowego czasopisma, a zamiłowanie do scenicznych występów ułatwiało mi prowadzenie dużych konferencji i warsztatów.

Myślę, że kreatywność może się przydać w każdym zawodzie i na każdym stanowisku, tylko sposób jej wykorzystania każdy musi znaleźć własny. Przede wszystkim trzeba mieć otwartą głowę i starać się dostrzec możliwości, jakie daje nam los.

Czy łatwo jest zacząć pisać książkę?

Zacząć pisać powieść nie jest trudno, ale co innego ją skończyć. Do tego nie wystarczy sam talent literacki, czy też rzetelne przygotowanie się do danego tematu, potrzeba jeszcze sporo samozaparcia i wytrwałości. Przecież każda książka to określona ilość znaków i stron, które trzeba wystukać.

Jak to mówi pewien mój znajomy, zajmujący się prowadzeniem warsztatów z kreatywnego pisania, potrzebna jest określona ilość dupogodzin. Ale oczywiście i one nic nie dadzą, jeśli autor książki nie posiada wyobraźni, twórczej wrażliwości i tzw. lekkiego pióra.

Czy ojciec pomagał Pani w pisaniu? doradzał, czytał, wspierał?

Tata jest jedną z pierwszych trzech osób, której daję tekst do przeczytania.

Najpierw czytam go swojej córce, gdyż zawsze się tego domaga. Choć ma tylko trzynaście lat, jej uwagi są bardzo trafne. Następnie powieść wędruje do mojej mamy - doświadczonej czytelniczki. Dzięki niej od razu wiem, gdzie przynudziłam i co muszę zmienić. No, a w końcu zmuszam tatę, by zechciał ją przeczytać.

Mówię "zmuszam", nie dlatego, że tata mnie nie wspiera, wręcz przeciwnie, zawsze chętnie to robi, lecz po prostu ma mało czasu, gdyż sam jest bardzo aktywny artystycznie. Otrzymuję od niego cenne, merytoryczne uwagi. Nie są to oczywiście gotowe rozwiązania. Ojciec niczym dobry coach zadaje mi pytania i wprawia w ruch moją wyobraźnię w taki sposób, że wpadam na kolejne pomysły pomocne w udoskonalaniu powieści.

Jak długo trzeba czekać aż książka zostanie wydana od momentu jej ukończenia?

To ciekawy temat.

Gdy kończyłam pisać debiutancką powieść "Dziewczyna z Ajutthai" byłam przekonana w swej naiwności, że zaraz wszyscy się na nią rzucą i książka ukaże się w dwa miesiące. Bardzo szybko okazało się, że rzeczywistość wygląda zgoła inaczej. Większość wydawnictw nie jest skora do inwestowania w twórczość debiutantów. Można powiedzieć, że ja miałam szczęście, bo udało mi się znaleźć wydawcę w pół roku i powieść ukazała się w jedenaście miesięcy od chwili, gdy ją ukończyłam. To podobno całkiem dobry rezultat.

Druga książka czekała na wydanie o wiele krócej. Co więcej, spełniło się moje marzenie i mogłam wybierać pomiędzy ofertami aż trzech wydawnictw.

Czy są jakieś wydawnictwa, do których powinni się kierować debiutujący pisarze, a do których nie?

Zasada jest prosta - wysyłamy powieść do dużej liczby wydawców i uzbrajamy się w cierpliwość. Jedni odpowiedzą nam po trzech miesiącach, inni po sześciu, a większość wcale. Trzeba próbować.

Jeśli tekst jest dobry, to prędzej, czy później powinien znaleźć się chętny na jego wydanie. Choć czasami niestety tak się nie dzieje. Znam przypadki naprawdę dobrych powieści moich znajomych, które na publikację czekały latami. Wtedy zdarza się, że zdesperowani debiutanci są gotowi skorzystać z ofert wydawnictw, które publikują książki na zasadach tzw. współfinansowania (autor inwestuje swoje pieniądze i to spore!). Jednak każdy musi sam sobie odpowiedzieć na pytanie, czy jest gotów na takie rozwiązanie.

Czy postać w nowej książce ma coś wspólnego z Panią?

"Gdy zakwitną poziomki" to opowieść o kobiecie, która pragnie miłości, namiętności i przede wszystkim dziecka. Główny wątek, który dotyczy walki Karoliny, o to by zostać matką, oparty jest na autentycznych wydarzeniach. Pochodzą one z życia mojej przyjaciółki, która zgodziła się na to, bym opisała jej niełatwą historię.

W postaci Karoliny można też na pewno odnaleźć pewne moje cechy. Trzeba jednak pamiętać o tym, by nie utożsamiać narratorki z autorką, bo ta pierwsza jest mimo wszystko utkana przede wszystkim z wyobraźni.

Czy jest Pani dumna ze swoich książek?

Oczywiście! Wyznaję zasadę, że trzeba być dumnym z tego co się robi, zwłaszcza, jeśli nasze działanie wynika z prawdziwej pasji.

Jestem zadowolona szczególnie z najnowszej powieści. Na blogach książkowych ukazało się już kilka recenzji "Gdy zakwitną poziomki" i wszystkie są bardzo pozytywne. Autorki opinii o książce zgodnie podkreślają, że rozwinęłam w niej literackie skrzydła. Mam nadzieję, że kolejną pozycją uda mi się udowodnić, że nie stoję w miejscu i cały czas pracuję nad swoim literackim warsztatem.

Czy pomimo natłoku obowiązków związanych z promocją "Poziomek" pracuje już Pani nad kolejną książką?

Pracuję nawet nad dwiema.

Jedna z nich to znów autentyczna i wzruszająca historia. Tym razem będzie to opowieść o kobiecie, która zupełnie niesłusznie przesiedziała ponad rok w areszcie, a na zewnątrz zostawiła półtoraroczne dziecko. Nad tą powieścią pracuję już od jakiegoś czasu, ale to bardzo trudny do opisania temat i stwierdziłam, że książka musi jeszcze we mnie trochę dojrzeć.

W związku z tym zaczynam równolegle pracę nad czymś zupełnie odmiennym. Zdradzę tylko tyle, że będzie to bałkańska saga. Przedstawię w niej romantyczną miłość w czasach apokalipsy, gorące namiętności, ale też wielokulturowość, smaki i zapachy dawnej Jugosławii. Mam nadzieję, że moi czytelnicy chętnie po nią sięgną. A póki co polecam oczywiście "Gdy zakwitną poziomki" i zaglądanie na moją stronę: www.walczak-chojecka.pl

Bardzo dziękuję wszystkim użytkownikom portalu naszepiaseczno.pl, którzy zadali mi pytania i wzięli udział w poziomkowym konkursie.


Komentarze

Brak komentarzy. Bądź pierwszy!
Dodaj komentarz

Naszepiaseczno - lokalna społeczność

Najczęściej czytane

Gratulacje dla Julii Borowieckiej – Wicemistrzyni Świata w tańcu sportowym

Gratulacje dla Julii Borowieckiej – Wicemistrzyni Świata w tańcu sportowym

Julia Borowiecka została Wicemistrzynią Świata w tańcu sportowym. We...

Mimo zakazu prowadzenia pojazdów, po raz kolejny wsiadł za kierownicę..

Mimo zakazu prowadzenia pojazdów, po raz kolejny wsiadł za kierownicę..

32-latek liczył na to, że będzie bezkarny - nie respektował sądowego...

Zmiany rozkładów jazdy linii L-2, L-5, L12 i L13

Zmiany rozkładów jazdy linii L-2, L-5, L12 i L13

Od środy 14 września zmienią się rozkłady jazdy linii lokalnych L-2, L-5,...

Otwarcie ulicy Geodetów i zmiany rozkładów jazdy linii 739 oraz L39

Otwarcie ulicy Geodetów i zmiany rozkładów jazdy linii 739 oraz L39

We wtorek 4 października planowane jest otwarcie dla ruchu skrzyżowania ulic...

Ostatnie prace drogowe na ul. Geodetów

Ostatnie prace drogowe na ul. Geodetów

Dobiega końca przebudowa ulic Energetycznej, Rubinowej i Geodetów. Otwarcie...

Dziennikarstwo obywatelskie

Warsztaty Firma to JA – temat Digital Marketing

Warsztaty Firma to JA – temat Digital Marketing

Centrum Przedsiębiorczości w Piasecznie zaprasza na nowy cykl bezpłatnych...

I Piaseczyńskie Zakończenie Sezonu Motocyklowego

I Piaseczyńskie Zakończenie Sezonu Motocyklowego

Już w sobotę 17 września 2022 roku klub motocyklowy Gremium MC zaprasza na...

Zmiany rozkładów jazdy linii L-2, L-5, L12 i L13

Zmiany rozkładów jazdy linii L-2, L-5, L12 i L13

Od środy 14 września zmienią się rozkłady jazdy linii lokalnych L-2, L-5,...

Smaczne pożegnanie lata w PIASECZNIE!

Smaczne pożegnanie lata w PIASECZNIE!

Już 2 września do Piaseczna powrócą miłośnicy gotowania „na czterech...

OBI w nowej odsłonie – pierwszy taki market w Polsce

OBI w nowej odsłonie – pierwszy taki market w Polsce

Sieć OBI otworzyła swój najnowocześniejszy sklep w zupełnie nowej...